rzecz o polityce, gospodarce i życiu naszym codziennym
 Oceń wpis
   

Komu jeszcze może zabrać minister Rostowski? Pod zajawką tekstu wrzuconą na Facebooka, w którym wymienialiśmy tych, którzy mają więcej niż inni, pan Krzysztof napisał, że zapomnieliśmy wymienić dziennikarzy. Bo przecież mają 50-procentowe koszty uzyskania przychodów, zatem de facto płacą prawie o połowę niższy PIT niż pozostali.

Jest w tym sporo racji. Tzn. pan Krzysztof racji nie ma, że jest to przywilej dziennikarzy - dotyczy to wszystkich, którzy zarabiają na podstawie umowy o dzieło, poza pismakami między innymi naukowców i artystów. Ma natomiast rację twierdząc, że ten - można by rzec - przywilej, może zostać zlikwidowany.

Skoro szef finansów rozpaczliwie szuka pieniędzy, możliwe jest podniesienie składki rentowej (obniżenie pensji netto), to dlaczego nie zlikwidować 50-procentowych kosztów uzyskania przychodów? To cecha charakterystyczna dla umów o dzieło. Pracując na umowę zlecenie, obowiązują 20-procentowe koszty uzyskania przychodu.

O co chodzi? Dziennikarz, któremu za tekst zapłaciła redakcja 100 złotych, dostaje teraz z tej kwoty 91 złotych. Gdyby był rozliczany tak samo, jak pracujący na umowę zlecenie, dostałby 84 złote.

Temat likwidacji 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu jest stary. Pierwsze propozycje takich zmian pamiętam z końcówki ubiegłego wieku. Skoro pojawiają się od tak dawna, to w końcu zostaną wprowadzone. Wcześniej argumentem było to, że ten przywilej jest nadużywany i celem oszukania fiskusa, w niektórych sytuacjach także ZUS-u, zamiast umowy zlecenia jest podpisywana naciągana umowa o dzieło. Teraz argumentem może być po prostu nadchodzący kryzys.

Oczywiście w tym temacie - jako strona zainteresowana - nie mogę być obiektywny. Chcę jednak podkreślić, że sprawa nie jest zero-jedynkowa. Tak samo jak koszty uzyskania przychodu przy umowie zlecenie. Dlaczego tam jest 20, a nie 15 lub 25 procent? Dlaczego w umowach o dzieło jest 50 procent, a nie 40 lub 70? Diabli wiedzą. To zryczałtowane koszty. Ktoś wymyślił, że ma być 20 i 50 i tak jest.

Żeby zarobić 100 złotych, czasem dziennikarz siada i pisze nie ponosząc żadnych kosztów. Innym razem musi pojechać do rozmówcy, wykonać wiele telefonów i żeby napisać tekst musi wydać 60 złotych, aby zarobić 100. Wtedy koszty uzyskania przychodu są wyższe, bo wynoszą 60 procent, a nie ustawowe 50. Taki urok ryczałtu.

Mam to szczęście, że mój pracodawca jest porządny i zatrudnia mnie na normalnym etacie, bez żadnych sztuczek. Jednak likwidacja wyższych kosztów uzyskania przychodów uderzy w rzeszę dziennikarzy, którzy mają etat w wysokości minimalnej pensji, a resztę wynagrodzenia pobierają jako wierszówkę. Z reguły wierszówki te są nędzne, więc dla nich ma to duże znaczenie, ile z tego trafia do nich na rękę.

Ale ci nie są jeszcze w najgorszej sytuacji. Najgorzej mają bowiem ci, którzy pracują tylko na umowie o dzieło. Nie mają etatu, nie mają opłacanego ZUS-u ani składek na NFZ. Nie płacą tego sami, bo zarabiając 2 tysiące trudno jeszcze wysupłać blisko 900 złotych na ubezpieczenia. To rzesza ludzi poza systemem, którzy w przypadku poważniejszej choroby są skończeni finansowo.

Oczywiście nie odeprę argumentu, że nikt im nie kazał wybierać takiego zawodu. Ale z drugiej strony może lepiej, że jednak coś robią zamiast siedzieć na zasiłku.

Chciałbym uniknąć biadolenia, za to bardzo podkreślić, że rzeczywistość nie jest taka prosta: dziennikarze mają lepiej, to im zabierzmy. Bo zabierzemy garstce krezusów, którzy zarabiają kilka razy więcej niż wynosi średnia krajowa, ale przy okazji masie, która ledwo jest w stanie się utrzymać. Rynek pracy w tej branży jest bardzo trudny.

A paradoksalnie, dziennikarze łatwo dają sobie zabierać. Byliśmy zdaje się jedyną grupą zawodową, która nie protestowała, gdy odbierano nam prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Skoro pisze się o tym, że trzeba takie przywileje likwidować, to potem głupio stwierdzić, że tak, zabierać, ale innym, a nie nam.

Mimo to z całą pewnością z zaangażowaniem będziemy relacjonować protesty artystów i naukowców :)

 
 

Komentarze

2013-10-09 01:04:55 | *.*.*.* | taki
Re: Cięcia Rostowskiego: oberwie się dziennikarzom? [0]
super blog skomentuj
2011-11-17 22:50:54 | 31.63.79.* | ruc
Każdy ma jakieś koszty uzyskania przychodu [1]
I dla wszystkich pozostałych jest to sztwyna suma tj kilkaset złotych rocznie i
tak samo powinno być dla osób zatrudnionych na umowę zlecenie czy dzieło. Sorry,
ale 50%-owe koszty uzyskania przychodu to ewidentny przywilej i wiadomo, że
każdy będzie bronił dla siebie przwileji. skomentuj
2011-11-18 14:18:23 | *.*.*.* | Bartek Chochołowski
A może zamiast dyskusji, komu zmniejszyć koszty uzyskania przychodu,
zlikwidować je wszystkim? Takie pomysły też się pojawiały ze strony fiskusa. skomentuj
2011-11-16 07:30:50 | 217.67.201.* | qwertgfda
Re: Cięcia Rostowskiego: oberwie się dziennikarzom? [1]
Nie zgadzam się kompletnie z ostatnim argumentem, że przy okazji kilku "krezusów"
zabierzemy też "biednym" artystom. Wystarczyło by wprowadzić próg, że jeśli ktoś
ma powyżej np. powyżej połowy średniej krajowej to już ulgi nie dostaje (albo
sporo mniejszą, i zmniejszać w miarę jak zarobki wzrastają, albo tylko do tej
kwoty).
Ale na to oczywiście, dziennikarze i artyści nie chcą się zgodzić. Ba! Nawet nie
proponują takiego rozwiązania! Jak widać tak, źle im nie jest. skomentuj
2011-11-16 11:05:54 | *.*.*.* | Bartek Chochołowski
Nie przypominam sobie dyskusji nad takim rozwiązaniem, zatem też nie mogę
pamiętać sprzeciwu dziennikarzy wobec takiego pomysłu. Jakie były argumenty
przeciw?
Takie rozwiązanie ma swoje plusy, ma też poważny minus - komplikuje i tak
niezbyt prosty system podatkowy.
Z pewnością część dziennikarzy, czy informatyków, jedną umową o dzieło
przekroczą ustalony próg, ale rozliczenie w skali roku kilkudziesięciu umów
opiewających na 100, 200, czy 300 złotych każda, to byłoby duże wyzwanie, no i
okaże się, że trzeba zatrudnić dodatkowego urzędnika w US, który sprawdzi, czy
twórca poprawnie wyliczył podatek :) skomentuj
 





Najnowsze komentarze
 
2014-01-06 19:20
najlepszeprezenty.com.pl do wpisu:
Od różowej lalki przez tipsy do Joli Rutowicz
pozdrowienia :)
 
2013-12-22 00:28
sw-elzbieta.com do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
:)
 
2013-11-08 23:10
Arecki1 do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
realnie, to zwolni 1/3 miejsc w przedszkolach + Szkoła jest bezpłatna + reszta wyjdzie w praniu.