rzecz o polityce, gospodarce i życiu naszym codziennym
 Oceń wpis
   

MenStream.pl donosi, że ubywa wódki w wódce. To samo donosi pani sklepowa w monopolowym na mojej dzielni. Ostrzegała mnie, że kupując Cytrynówkę płacę tyle samo za mniej procentów. Była oburzona, bo choć wódki w wódce jest mniej, to w hurtowni musi za nią płacić tyle samo, więc i mi musi sprzedać mniej wódki w wódce za dawną cenę.

Jako znany w pewnych kręgach miłośnik smakowych wódek, szczególnie Żołądkowej Gorzkiej, byłem oburzony, że producent, któremu może w pojedynkę nie zapewniam utrzymania, ale jednak dorzucam skromne ziarenko do jego zysku netto, tak mnie roluje.

Nie chodzi o to, że wódka z pomniejszonym voltarzem jest gorsza. Nie zaobserwowałem również, aby jej właściwości kinetyczne były inne. Jednak nie podoba mi się taki nieelegancki sposób na zwiększanie zysków. Jestem przekonany, że zdecydowana większość konsumentów nie zdaje sobie sprawy, że kupuje za te same pieniądze inny produkt. A producent zarabia więcej, bo płaci mniejszą akcyzę. Jej wysokość zależy właśnie od zawartości wódki w wódce.

Przynajmniej mam życzliwą panią sklepową, która lojalnie uprzedziła, że kupuję coś innego. Nie każdy konsument ma tyle szczęścia. Nie wierzę też w wyjaśnienia polmosu, że dolewają mniej spirytusu ze względu na kubki smakowe klientów. Ponoć słabsza Cytrynówka bardziej im smakuje.

Badanie zawartości alkoholu w alkoholu jest niemal
tak doniosłym eksperymentem, jak badanie zawartości cukru w cukrze:

Po pierwsze, w smaku nie ma istotnej różnicy, po drugie, gdy producent zmienia smak na lepszy, to informuje o tym klientów. Na etykietach pojawia się krzykliwy napis "Nowość", czy bardziej światowo: "New", albo bardziej opisowo: "Teraz nowy, lepszy smak".

A zmiana o dwa punkty procentowe w przypadku Cytrynówki nastąpiła cichaczem. Zmieniła się tylko cyferka na etykiecie. Zero komunikacji z klientami.

Dobry PR-owy przekaz w takiej sytuacji wyglądałby tak: Rynek jest trudny i wymusza różne nietypowe działania. Staraliśmy się dla dobra klientów utrzymać jakość produktów nie podnosząc cen. Dlatego zdecydowaliśmy się na obniżenie zawartości alkoholu. Takie posuniecie pozwoliło nam utrzymać atrakcyjne ceny, a jednocześnie smak naszych alkoholi pozostał niezmieniony.

Gdybym coś takiego usłyszał, to wykazałbym się ze zrozumieniem. Ale jeśli po raz kolejny słyszę, że ktoś mnie kroi dla mojego dobra, to czuję się zniesmaczony.

O zmianach nie zdążyłem porozmawiać z sąsiadem, wielkim miłośnikiem Cytrynówki. Zresztą to on mi zachwalał ten trunek i dzięki niemu go spróbowałem. A teraz nawet nie wiem, czy zdaje sobie sprawę, że pije nieco inny napój. A sąsiad nie jest zwykłym konsumentem. Zaczepiony przez innego sąsiada podczas wychylania w bramie małpki cytrynówki odpowiedział: Tylko nie pijaku! Jestem koneserem!

 
 Oceń wpis
   

Nie rozumiem dwóch rzeczy: dlaczego prezydent, nawet jeśli jest alkoholikiem, miałby zrezygnować z pełnionej funkcji, a druga sprawa, to o co - poza rozgłosem - chodzi Palikotowi?

Załóżmy, że Palikot ma rację. I co z tego? Palikot, gdyby żył w innych czasach i w innym kraju domagałby się od Churchilla rezygnacji z funkcji premiera?

Nawet jeśli Winston Churchill nie był alkoholikiem, to za kołnierz nie wylewał. Różne źródła podają rozbieżne informacje, co lubił najbardziej, ale nie jest istotne, co pił człowiek uznany za najwybitniejszego Brytyjczyka w historii, ale ile. A ponoć niemało.

Jego okołoalkoholowe powiedzenia stały się klasyką. Pewna kobieta na przyjęciu miała powiedzieć do Churchilla: Pan jest kompletnie pijany! To skandal! Ponoć brytyjski premier miał odpowiedzieć: A Pani jest brzydka i to się nie zmieni. Natomiast ja jutro wytrzeźwieję. (cytuję z pamięci - nie pamiętam źródła).

Co prawda, nasz prezydent z takich powiedzeń nie zasłynął, co nie oznacza, że nie pije. Ale o co cała ta afera? Jeśli Lech Kaczyński lubi sobie wypić, to powinien odpowiedzieć Palikotowi, że owszem, lubię.

Jestem przekonany, że prezydent zyskałby w sondażach, dzięki takiemu wyznaniu. Ja bym pomyślał: swój chłop. Poza tym takie wyznanie odbrązowiłoby postać prezydenta. W dodatku zagrałby na nosie Palikotowi, któremu raczej nie zależy, aby sondażowe słupki rosły prezydentowi.

Udokumentowany niejednokrotnie został fakt, że poprzednik Lecha Kaczyńskiego lubi sobie wypić. I co? Nic! Wciąż jest popularnym politykiem. Kolejne rządy za jego dwóch kadencji konsekwentnie dążyły do członkostwa Polski w NATO i Unii Europejskiej. Nie zawsze trzeźwy prezydent nie dość, że w tym nie przeszkadzał, to nawet pomagał.

W kraju natomiast zdobył sobie opinię prezydenta koncyliacyjnego.

Jeśli zatem nasz prezydent pije, to co z tego? Nie wierzę, aby decyzje o tym, czy podpisać jakąś ustawę zapadały bez jego świadomości.

Jedno mnie natomiast dziwi. Dlaczego o pijaństwie ma świadczyć zakup małych buteleczek alkoholu? Jeśli ktoś lubi sobie popijać niewielkimi łyczkami, to znacznie praktyczniejsza jest piersiówka. Po co ktoś za prezydentem ma nosić siatkę z buteleczkami (przecież takie podzwanianie na pewno byłoby wychwycone przez telewizyjne mikrofony i dopiero byłaby afera), skoro głowa państwa może mieć w kieszeni marynarki piersiówkę?

A swoją drogą, to czemu się dziwić, że prezydent lubi sobie wypić (jeśli rzeczywiście lubi)? Gdyby do mnie codziennie dzwonił prezes PiS-u, w moim imieniu wypowiadał się Kamiński albo Kurski, to też bym się napił. A gdyby koleżankami mojego brata były panie Sobecka i Kempa, to piłbym codziennie.

P.S. Informacje o zakupach alkoholi przez kancelarię prezydenta nieco mnie rozczarowały. Była mowa o zakupach whisky, koniaku i czegoś tak jeszcze. Ani słowa o Żołądkowej Gorzkiej :(

A tak chciałbym poczuć z prezydentem więź smakową.

 





Najnowsze komentarze
 
2014-01-06 19:20
najlepszeprezenty.com.pl do wpisu:
Od różowej lalki przez tipsy do Joli Rutowicz
pozdrowienia :)
 
2013-12-22 00:28
sw-elzbieta.com do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
:)
 
2013-11-08 23:10
Arecki1 do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
realnie, to zwolni 1/3 miejsc w przedszkolach + Szkoła jest bezpłatna + reszta wyjdzie w praniu.