rzecz o polityce, gospodarce i życiu naszym codziennym
 Oceń wpis
   

Żadna władza nie może rządzić wbrew całemu społeczeństwu - głosi jedna z myśli politycznych. I coś w niej jest, choć z pozoru brzmi kontrowersyjnie. Szczególnie po tym, jak ludzkość przerobiła krwawych monarchów, Lenina, Stalina, Hitlera i wielu innych morderców.

To stwierdzenie przypomniało mi się z okazji obchodów 30-lecia porozumień sierpniowych. Padło wiele słów o walce o wolność i buntowi przeciw komunie. Na łamach Money.pl przypomniałem, że nie chodziło o wolność, tylko o poluzowanie smyczy i tańsze kotlety.

Bo żaden system nie wytrzyma, jeśli jest przeciw niemu opór całego społeczeństwa. A wbrew temu, co się dziś mówi, komuna miała poparcie. System popierała ta część społeczeństwa, którą nazywano z awansu. Czyli ci, którzy wyrwali się z zapadłych wiosek i używając współczesnej nomenklatury zrobili karierę. Ta kariera polegała na tym, że nie byli głodni i mieli ciut lepsze życie niż doły.

Co prawda, gdyby Polska po II Wojnie Światowej trafiła w orbitę wpływów Zachodu, to takie osoby również zrobiłyby karierę. I zapewne bardziej spektakularną. Jednak sowiecki system potrafił wmówić tym ludziom, że gdyby nie socjalizm, to nadal by mieszkali w czworakach.

Z teorią, że żadna władza nie może rządzić wbrew społeczeństwu, długo nie mogłem się zgodzić. Po raz pierwszy usłyszałem ją w liceum z ust świetnego pedagoga, doktora Michała Jarneckiego. Po dyskusji z nim poddałem się. Może dlatego, że ja byłem szczylem, a on dobrze wykształconym historykiem.

Później jednak zdobywając wykształcenie policealne utwierdzałem się w przekonaniu, że miał rację. Miał rację, bo ludzie chcą spokoju. Polakom po 45 roku, po traumatycznych przeżyciach wojennych, wystarczał względny spokój - pełny talerz (choćby pełny byle czego), brak bombardowań, rozstrzeliwań, itd.

A represje stalinowskie, a właściwie bierutowskie? Jak się siedziało cicho, to nie było się na nie narażonym. Przecież represje nie dotykały wszystkich. Nowa władza dała pracę, więc większość siedziała cicho i choć może nie popierała tej władzy, to się przeciw niej nie buntowała.

Podobnie było w hitlerowskich Niemczech. Przecież nie każdy Niemiec w latach 30. popierał idee Hitlera. Jednak skoro Hitler dał pracę, to po co się mu przeciwstawiać? Wracam z fabryki, napiję się piwa, pójdę spać, wstanę, pójdę do fabryki i mam święty spokój. Co mnie obchodzi cała reszta?

Sądzę, że Hitler miał poparcie, a raczej brak powszechnego oporu, dlatego, że dał Niemcom spokój. Wystarczyło publicznie nie krytykować władzy i można było zwyczajnie sobie żyć.

Inaczej jest z Rosjanami i Chińczykami. Pierwsi wyrośli w kulcie cara, drudzy z kulcie cesarza. Mało znaczące było, że cara Mikołaja zastąpił car Stalin, a cesarza z dynastii Qing cesarz Mao Tse-Tung. Tu nie tyle miał znaczenie brak oporu, co wpojone władcopoddaństwo niezależnie jaka to władza.

Jakby to nie brzmiało obciachowo, to socjalizm w sowieckim bloku trzymał się tak długo, bo miał poparcie społeczeństw, a przynajmniej niewielu ludzi się przeciw niemu przeciwstawiało. Do 80. roku wszystkie zrywy w Polsce były na tle socjalnym, a nie politycznym. Dlatego ten sprzed 30 lat był tak wyjątkowy. Ale nawet on miał na celu reformowanie systemu, a nie jego obalenie.

 
 





Najnowsze komentarze
 
2014-01-06 19:20
najlepszeprezenty.com.pl do wpisu:
Od różowej lalki przez tipsy do Joli Rutowicz
pozdrowienia :)
 
2013-12-22 00:28
sw-elzbieta.com do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
:)
 
2013-11-08 23:10
Arecki1 do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
realnie, to zwolni 1/3 miejsc w przedszkolach + Szkoła jest bezpłatna + reszta wyjdzie w praniu.