rzecz o polityce, gospodarce i życiu naszym codziennym
 Oceń wpis
   

W kolejne rocznice Powstania pada pytanie, czy Ty byś poszedł? Poszedł umrzeć za ojczyznę. Pytanie jest o tyle trafne, że zmusza do myślenia o patriotyzmie. Ja mam jednak mniej popularne pytanie, czy Ty byś wywołał Powstanie?

Z wielką estymą myślę o wszystkich, którzy brali udział w tym zrywie i chylę czoła oraz jak w filmie Popiół i Diament Wajdy zapalam kolejną setkę na cześć im wszystkim.

Trzeba im oddać hołd, bo poszli w dobrej wierze. Ale trzeba zadać pytanie, dlaczego i po co 10-20 tysięcy walczących ludzi musiało zginąć lub zostać rannych? Dlaczego i po co 100-200 tysięcy cywilów musiało zginąć?

Nie chcę osądzać ówczesnych decydentów państwa podziemnego, bo tak do końca nigdy nie dowiemy się, ile wtedy wiedzieli i na jakie korzyści z Powstania liczyli.

Ale oprócz próby odpowiedzenia na pytanie, czy bym poszedł?, spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy bym zdecydował o wybuchu powstania? Z całą wiedzą, jaka mamy dziś: czy podjąłbym decyzję, o wymordowaniu i okaleczeniu do 20 tysięcy z reguły młodych ludzi, czy podjąłbym decyzję o wymordowaniu do 200 tysięcy cywilów?

Ceńmy bohaterstwo powstańców, ale nie bójmy się mówić o wielkiej porażce ich przywódców. Powstanie nie przyniosło żadnego skutku, a zginął kwiat stolicy, a samo miasto de facto przestało istnieć.

Dziś na świecie bardziej znane jest Powstanie w Getcie niż Powstanie Warszawskie. Albo nawet to drugie jest mylone z pierwszym. Cały Zachód Powstanie Warszawskie miał w głębokim poważaniu, podobnie jak Stalin, który z premedytacja wymordował Polaków rękoma Niemców.

Powstanie bardziej było nie na rękę Zachodowi niż Stalinowi. Stalin bez brudzenia sobie rąk pozbył się sporej części polskich patriotów, którzy niełatwo pogodziliby się z pojałtańskim porządkiem w Europie.

Zachodowi dostarczyliśmy lekki wyrzut sumienia, który został wymazany poprzez wymazanie samego Powstania z listy ważnych wydarzeń II wojny światowej.

Czy dla satysfakcji Stalina i lekkiego wyrzutu sumienia USA i Wielkiej Brytanii warto było poświęcić życie paruset tysięcy ludzi?

Nie wiem, czy bym poszedł, ale wiem, czy bym zdecydował o wybuchu Powstania Warszawskiego.

P.S. Wiele moich wpisów na tym blogu jest ironicznych, jajcarskich, etc. Ten jednak jest całkiem serio i wcale nie wbrew duchowi patriotycznemu. Jest jak najbardziej patriotyczny, bo patriotyczne jest pytanie, czy wolno pozwolić na wymordowanie patriotów. To ważne pytanie, od którego nie należy uciekać.

 
 Oceń wpis
   

W potocznej polszczyźnie słowo biadolenie powinno zostać zastąpione słowem tuskolenie, a utyskiwanie słowem utuskiwanie. Przynajmniej w sferze polityki. Bo metodą PO na rządzenie jest właśnie biadolenie i próba przepękania jakoś tego trudnego okresu, kiedy jest się u władzy a nie wie się, co z nią zrobić.

Nie mamy pomysłu co zrobić, nie chcemy się pogodzić z demokratycznymi mechanizmami, to będziemy tuskolić i utuskiwać - taka jest filozofia Platformy.

Platforma zajmuje się albo nic-nie-robieniem, albo tworzeniem i forsowaniem ustaw, o których i tak wiadomo, że prezydent je zawetuje (ustawa kominowa i medialna).

Gdyby PO naprawdę chciała coś zrobić, dostosowałaby się do panującego w Polsce demokratycznego reżymu zamiast zajmować się utuskiwaniem. Nie warto teraz rozważać, czy Konstytucja jest dobra, czy zła, ale jest i nie zostanie jeszcze długo zmieniona. Według tej Konstytucji, sejmowa zwykła większość musi przekonać prezydenta do swoich pomysłów albo skonstruować większość zdolną odrzucić prezydenckie weto.

PO konsekwentnie łamie te zasady, a zatem wniosek jest prosty - tak naprawdę nie chce nic zrobić, tylko uprawia pozoranctwo.

Gdyby była w niej chęć działania, to zamiast słyszeć o utuskiwaniu, w mediach byłoby głośno o spotkaniach: Donald Tusk - Jarosław Kaczyński; Donald Tusk - Lech Kaczyński; Donald Tusk - Grzegorz Napieralski. I byłyby to spotkania przed wniesieniem projektu ustawy pod obrady Sejmu.

Konstytucja po to tak została skonstruowana, aby prezydent mógł hamować zapędy koalicji rządzącej, a koalicja mogła hamować zapędy prezydenta i odrzucać projekty ustaw powstające z jego inicjatywy. Ten hamulec działa słabo, gdy oba ośrodki władzy wykonawczej są z jednego obozu, ale to już decyzja wyborców, aby jednej opcji powierzyć pełnię władzy.

Działa jednak dobrze w przypadku kohabitacji. I dobrze, bo władza nie powinna mieć komfortu rządzenia. Im większy ma komfort, tym gorzej dla obywateli.

Nie oznacza to, że PO-PSL nic nie może zrobić. Może, tylko musi chcieć. A jeśli będzie chciała, to może pójść na kompromis z SLD, z PIS lub z ośrodkiem prezydenckim, czyli z PiS. Tak czy inaczej, projekt ustawy musi mieć szersze poparcie, niż tylko wśród zwolenników Platformy.

Tym lepiej dla projektu! Jeśli ma szersze poparcie partii, to ma szersze poparcie w społeczeństwie. Dlaczego PO zanim wniesie projekt do Sejmu, nie zapyta prezydenta, co musi w nim zmienić, żeby nie został zawetowany? Dlaczego nie spyta SLD, czy zagłosuje za odrzuceniem prezydenckiego weta? Dlaczego nie spyta PiS-u, czy nie poprze ustawy, skoro w poprzedniej kadencji PO głosowała za większością PiS-owskich ustaw?

Platforma woli jednak pozorować, że ma pomysł na Polskę, na zmiany, na lepszą przyszłość. Woli tworzyć kiepskie ustawy wiedząc, że i tak zostaną zawetowane. PR-owcy i tak zadbają o przekaz, że PO chce dobrze, ale zły prezydent nie pozwala.

Skuteczny PR jest niezbędny każdemu rządowi, ale poza nim jest potrzebna skuteczność w działaniu, którą PR-owcy mogą nagłaśniać. Po co w następnych wyborach mam zagłosować na partię, która nie jest skuteczna? Samym PR-em nie da się sprawić, że wyborcy zagłosują na tuskoleni lub utuskiwaczy.

Właśnie dlatego uważam, że PO stacza się po równi pochyłej. Jaki będzie wynik w 2011 roku? Jeśli PO wygra, to oznaczać będzie, że zaczęła wreszcie działać albo że PR wygrał z demokracją. Zamiast RP, będziemy mieli PR.

 
 Oceń wpis
   

Pojawiły się dwie elektryzujące informacje dotyczące świata polityki i świata mediów, a jak się okazało, jedna z nich sprawiła, że na giełdzie zapanowała euforia. Pierwsza dotyczy decyzji rumuńskiego Senatu, który uchwalił, że w serwisach informacyjnych połowa newsów musi być pozytywna. Druga jest z naszego ogródka/grajdołka - PiS bojkotuje TVN, co Przemysław Edgar G. ogłosił w TVN (sic!).

PiS obraziło się na wszystkie media koncernu medialnego ITI. TVN i TNV24 są złe, bo źle mówią o PiS-ie, a jak już źle mówią, to za krótko - inne partie mają ponoć więcej czasu antenowego. Onet.pl jest zły, bo jak wyjaśnia PiS, przy depeszach o Prawych i Sprawiedliwych zamieszcza szkaradne zdjęcia członków.

Ponoć nie jest to wina członków, tylko osób dobierających fotki. Jest wiele zdjęć przedstawiających wyżej wymienionych w pozach godnych dobrotliwych mężów stanu, a dziennikarskie wredoty wybierają te ze szkaradnymi grymasami twarzy. Ciekawe skąd biorą takie zdjęcia? Na pewno przerabiają w Photoshopie. I tak zamiast uśmiechniętych amantów powstają pisopotwory.

Kliknij tutaj, aby zobaczyć przegląd zdjęć polityków PiS autorstwa fotoreporterów PAP. Czy naprawdę można się obrazić?

Trzeba działać, bo może się zdarzyć, że PiS obrazi się na wszystkie media i przestanie istnieć. Nie można dopuścić do tak wielkiej straty w polskim życiu politycznym. Kto miałby zostać kolejnym premierem?

Szefowie wszystkich największych mediów powinni usiąść przy okrągłym stole i ustalić zasady, jakimi będą się kierować przy wydawaniu serwisów informacyjnych. Przykład mamy z Rumuni, ale u nas lepiej nie mieszać do tego parlamentu. Niech media oddolnie ustalą kodeks wydawcy. W każdym serwisie musi być 50 procent pozytywnych informacji o PiS. Połowa publikowanych zdjęć członków PiS ma być ładna.

To wcale nie jest trudne (no, może poza zdjęciami). Stwórzmy w połowie pozytywny serwis informacyjny. 50 procent pozytywnych informacji o PiS-ie!

Co dziś w serwisach PiSzczy? Wysoko zamieszczona została informacja o tym, że Jarosław Kaczyński postuluje wyeliminowanie Kazimierza Kutza. Po co zaraz tytuł z cytatem wypowiedzi prezesa Wyeliminować Kutza z życia publicznego (gazeta.pl)? Po co Ostre słowa J. Kaczyńskiego pod adresem Kutza (onet.pl)? I dlaczego zdjęcie zacietrzewionego szefa partii?

Do tego akurat nie pasowałaby fotografia dobrotliwie uśmiechniętego byłego premiera, ale można dać na przykład zdjęcie Kutza i piły mechanicznej, a podpisem mógłby być cytat Tego rodzaju ludzi trzeba z polskiego życia publicznego eliminować. A gdzie obowiązkowy pozytyw? Oczywiście, że jest, należy tylko podkreślić, że prezes nie zamierza całkiem wyeliminować Kutza, a jedynie z życia publicznego. Kutz może żyć - może to byłby dobry tytuł, albo optymistycznie nastrajająca pointa.

Płynnie przechodzimy do kolejnej pozytywnej informacji: 15-latka zamierza pozostać dziewicą (onet.pl). Drugi tytuł tej samej depeszy: Niewinna i czysta Miley Cyrus. Zdjęcie jest w porządku, więc nie zmieniamy. Jakąż to ulgę przynosi odbiorcom, że jest na świecie 15-letnia dziewica i w dodatku nie zamierza tego zmieniać przed milionową widownią podczas jakiegoś reality show.

Do tej pozytywnej informacji trzeba dodać wątek PiS-owski. Miley Cyrus taką jedynie słuszną decyzję z punktu widzenia jedynie słusznej religii podjęła po spotkaniu z Przemysławem Gosiewskim. Ponoć nie musiał jej długo przekonywać tym bardziej, że na horyzoncie zobaczyła zbliżającego się Karola Karskiego. PiS uratowało czystość Cyrus - proponuję taki tytuł.

Ceny mieszkań będą spadać - donosi Money.pl. Jaki nietrafny tytuł: Nie kupuj teraz mieszkania! Dzięki PiS-owi będą tańsze mieszkania - tak powinno to być, bo przecież taniejące nieruchomości to efekt zapoczątkowanego przez PiS programu budowy trzech milionów tanich mieszkań (brutalnie przerwanego przez nietrafne decyzje oszołomionych tendencyjnymi mediami wyborców). Program nie został zrealizowany, ale i tak przynosi efekty - słuszną linię miała nasza władza. Dlaczego tam jest zdjęcie robotników? Powinien być uśmiechnięty prezes z podpisem To jemu zawdzięczamy, że za miesiąc pracy możemy sobie kupić 33 centymetry kwadratowe mieszkania - o 3 centymetry więcej, niż za czasów układu.

GPW ostro w górę - co to za tytuł i dlaczego zdjęcie z giełdy zamiast z obrad kierownictwa PiS-u? Przecież giełda poszła do góry tylko dlatego, że PiS obiecał, iż nie będzie pojawiał się w mediach. Euforia inwestorów nie miała granic. 3-procentowe wzrosty zamiast 3-procentowych spadków zafundował nam prezes! Tylko tendencyjni dziennikarze zamiast docenić plan szefa partii i poinformować opinię publiczną o jego geniuszu, mówią i piszą, że PiS naprawdę chce zniknąć z mediów. Przecież on to zrobił dla inwestorów, dla przyszłych emerytów. Ktoś musi ratować giełdę. Łubu dubu, łubu dubu...

 
 Oceń wpis
   

Doniesienia medialne o negocjacjach w sprawie tarczy oraz o problemach stoczni wielce mnie zafrasowały. Gorzej sypiam, zauważyłem kolejny siwy włos i jakby problemy z cerą mam większe.

Dużo myślałem o twardym orzechu, który zgryzać musi nasz biedny kraj. Choć biedny, to może nie najlepsze określenie, bo jesteśmy tygrysem Europy i jednocześnie jesteśmy w czarnej zupie - oba stwierdzenia nawiązują do tytułów z czwartkowych gazet. Obie miały rację. Po trosze nasz kraj jest tygrysem, po trosze skansenem. Zależy na co patrzymy.

Ale wracam do stoczni i tarczy. Gdy szedłem do pracy, doznałem olśnienia. Odkryłem, gdzie nasz rząd popełnia błąd. Sformułowanie popełnia błąd nie oznacza, że rząd nie jest miłościwie nam panującym i jedynym mającym słuszną rację.

Popełnił drobny błędzik, który niebawem sam odkryje, bez czytania mojego bloga i znajdzie dobre rozwiązanie.

Mimo to postanowiłem pomóc i podpowiedzieć: błędzik rządu polega na tym, że kwestie tarczy i stoczni traktuje rozdzielnie. A oba problemy można rozwiązać tylko wtedy, gdy zacznie się rozpatrywać wspólnie.

Już wyjaśniam zniecierpliwionym czytelnikom i premierowi - jeśli mnie czyta - w czym rzecz.

Stocznie być może będą musiały nam oddać 5 mld złotych, które im daliśmy (nam, czyli podatnikom, a kto z czytających podatków nie płaci, niech się pod stół skryje). Daliśmy zresztą stoczniom dużo więcej, więc niech oddadzą nam chociaż tę piątkę. Zawsze coś. Jednak zwrot darowanej kasy doprowadzi je do bankructwa, a wtedy zamiast płacić na pracujących stoczniowców, będziemy musieli płacić na bezrobotnych stoczniowców. Nie wiem, co jest tańsze, ale nie w tym rzecz.

I tu jest miejsce dla Amerykanów. Trzeba się z nimi dogadać, aby dali stoczniom te pięć milionów. Wtedy stocznie będą mogły oddać je nam i nie zbankrutować. Ale dlaczego USA miałyby dać tyle pieniędzy stoczniom? W zamian za to, że w suchym doku stoczni będą mogły sobie wybudować tarczę. Unia i tak się domaga, aby któryś z doków zamknąć, więc po co ma tkwić zamknięty, skoro może w nim tkwić tarcza.

W dodatku zaproponujmy Amerykanom offset. Budowę tarczy będą musieli zlecić stoczniowcom - stocznie będą miały więc gwarantowane zlecenie, więc tym bardziej nie upadną. W dodatku zrobią taką tarczę, że żadna rakieta się nie prześlizgnie. Skoro robią kadłuby statków, przez które nie przemknie nawet malutka kropelka wody, to tym bardziej mogą zrobić tarczę, przez którą nie przejdzie nawet mała rakietka - nawet rakietka do ping-ponga. To na wypadek gdyby Chińczycy mieli nas zaatakować w odwecie za przegraną na olimpiadzie.

Plan nie jest idealny - przyznaję. Amerykanie chcą nam dać w zamian za miejsce na tarczę 20 mln dolarów, a my mamy chcieć tylko pięć milionów złotych? Ale też znalazłem wyjście. Niech dorzucą nam jeszcze 15 mln złotych - tyle dotychczas kosztował nas (czyli podatników) spór PZU z Eureko. Dlaczego mamy za to płacić - wujek Sam ureguluje rachunki prawników. Niestety, wujka Sama nie będzie stać na opłacenie odszkodowania dla Eureko, które zdaje się być nieuniknione, więc go tym nie obarczajmy - nie można tak doić rodziny.

Wychodzi więc na to, że w zamian za tarczę chcemy 20 mln złotych, a oni chcą nam dać 20 mln dolarów. Cóż, do czasu, kiedy negocjacje się zakończą, kurs złotego względem dolara będzie 1:1, więc rozbieżności same znikną.

 





Najnowsze komentarze
 
2014-01-06 19:20
najlepszeprezenty.com.pl do wpisu:
Od różowej lalki przez tipsy do Joli Rutowicz
pozdrowienia :)
 
2013-12-22 00:28
sw-elzbieta.com do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
:)
 
2013-11-08 23:10
Arecki1 do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
realnie, to zwolni 1/3 miejsc w przedszkolach + Szkoła jest bezpłatna + reszta wyjdzie w praniu.