rzecz o polityce, gospodarce i życiu naszym codziennym
 Oceń wpis
   

Czy kobieta może przejść przez przejście dla pieszych, skoro na znaku ostrzegawczym widnieje postać mężczyzny? Pytanie wydawało mi się do niedawna idiotyczne. Symbol na znaku to symbol i już. Wiadomo, że chodzi o każdego pieszego, niezależnie od płci, wieku, wyznania, koloru skóry.

Moje podejście do tematu zmienili Szwedzi - ci to dopiero mają łby na karkach. Doszli do wniosku, że znaki drogowe z postaciami facetów dyskryminują kobiety - usłyszałem dziś w radiowej Trójce. Dlatego szwedzki rząd nakazał wprowadzenie znaków z postaciami symbolizującymi kobiety. Takie znaki na przejściach dla pieszych mają zapewnić równouprawnienie kobiet.

Na razie mamy tylko takie znaki ostrzegawcze ustawiane przed przejściami dla pieszychSłuszną rację mają nasi północni prawie sąsiedzi (kategorię słusznej racji lub przeciwnie - mylnego błędu, wprowadził do słownictwa mój znajomek i będę się tych terminów trzymał). Niby dlaczego facet ma informować, że tu się przechodzi na drugą stronę jezdni?

Niebawem powinny pojawić się takie znakiZainspirowany tym newsem postanowiłem zaapelować do naszych drogowców, czy nawet posłów (zdaje się, że wprowadzenie nowych znaków wymaga zmian w Kodeksie drogowym, ale nie jestem pewien) o wprowadzenie równouprawnienia także na polskich drogach.

Oprócz takich znaków...Nie możemy jednak papugować po Skandynawach - niby co, lepsi jacyś, czy mądrzejsi? Chwalą się, że klucz francuski wynalazł Szwed, ale to jedynie świadczy o ich słabym PR - skoro klucza nie nazwano szwedzkim - a nie o pomysłowości.

Dlatego idźmy o krok dalej, pokażmy im równouprawnienie! ...powinny pojawić zaistnieć również takie.Wprowadźmy znaki, które nie będą dyskryminować rasy. Obecne znaki przedstawiają tylko ludzi czarnych. Zdecydowanie brakuje białych oraz żółtych.

Dodatkowo należy zrobić ukłon w stronę mniejszości żydowskiej - na części znaków pieszy powinien mieć choćby pejsy. Chrześcijan można wrzucić do jednego worka, nie dzielić już na katolików prawosławnych, protestantów, itd. Dla nich na pewno w namalowaną postać da się wpleść krzyż, taki zawieszony na szyi, niekoniecznie niesiony na barkach, bo jeszcze ktoś pomyli znak z drogą krzyżową i zamiast przechodzić będzie klęczał i się modlił tamując ruch.

Co z wyznawcami Mahometa? Półksiężyc? Może lepiej przedstawić muzułmankę w czadorze.

Z buddystami jest kłopot. Te postacie na znakach takie jakby łyse, więc jak tu pokazać, że ten łysy
Dlaczego tylko panowie mają naprawiać drogi? Przecież i tak widać, że im nie wychodzi.to nie skinhead, tylko buddysta? Nie wiem, jak to rozwiązać, ale można powołać Komisję wspólną do spraw znaków drogowych niedyskryminujący buddystów, która rozwiąże problem.

W ten sposób problem dyskryminacji mamy rozwiązany i możemy świecić przykładem w całej Europie. Będą o nas z podziwem mówili w mediach we wszystkich krajach, stawiali za wzór postępu i wreszcie zdejmiemy z siebie łatkę ksenofobów i jeszcze jakiś tam fobów.
Dlaczego mają być tylko miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych mężczyzn? Kobiety też powinny mieć swoje.
Żeby bardziej intensywnie zainspirować drogowców, postanowiłem sam zrobić kilka nowych znaków. Ograniczyłem się na razie do damsko-męskich. Bałem się, że znaki religijne wyjdą mi gorzej niż... hmmmm... atrybuty kobiecości, więc nie ruszałem tego tematu, niech się tym zajmą graficy, a nie pismacy.
Tego znaku nie trzeba poprawiać. Jest dziewczynka i chłopiec, dziewczynka biegnie szybciej, więc nie ma mowy o dyskryminacji - młode kobiety są lepsze od młodych mężczyzn!
Wśród obecnie jeszcze obowiązujących znaków wypatrzyłem jeden politycznie poprawny. To znak ostrzegający przed dziećmi. Namalowana jest dziewczynka i chłopiec. Dziewczynka biegnie szybciej od chłopca, co dowodzi tego, że młode kobiety są lepsze od młodych mężczyzn. Zero dyskryminacji kobiet. Ale ten znak to na pewno kobieta projektowała, bo całą resztę to wiadomo - męscy szowiniści.

 
 Oceń wpis
   

Porównywanie Polski z Hiszpanią było bardzo popularne do czasu, gdy podczas ostatniej kampanii wyborczej ten miły kraj został zastąpiony przez Irlandię. Mnie tam wszystko jedno, bo i tak oba te kraje nie mają nic wspólnego z Polską.

Hiszpanię i Irlandię łączy to, że nasz kraj w wielu dziedzinach może brać wzór z tych państw, ale żaden z nich nie da Polsce recepty na sukces, bo nie ma analogii miedzy Polską a Hiszpania, podobnie jak między Polską a Irlandią.

Myślałem, że porównywanie Polski z Hiszpanią szczęśliwie wyszło z mody, ale wrócił do tego na swoim blogu Janek Osiecki, mój znajomy, dawniej kolega z pracy. Chciałem wyżyć się na forum pod jego wpisem, ale nie miałem czasu, a po drodze urodziła mi się nieco dłuższa forma, więc poświęcę Jankowi wpis u siebie.

W pełni go rozumiem, gdy narzeka na naszą klasę polityczną, na stan dróg, itd., itp. oraz że nie dziwi go, iż jego młodsi koledzy opuszczają kraj nad Wisłą w poszukiwaniu lepszego życia.

Jednak stwierdzenia, iż Hiszpania była bardziej doświadczona niż my, a mimo to lepiej wykorzystała szansę po upadku dyktatury, są bałamutne. Nie sądzę, aby liczba ofiar dyktatury miała związek z obecną pozycją gospodarczą.

Poza tym można się spierać, który kraj był bardziej doświadczony przez Historię. Można wyciągać 120 lat braku polskiej państwowości. Do tego dołożyć, że po dwóch dekadach prób budowania od podstaw nowego państwa, na kolejne 6 lat Polska jako kraj przestała istnieć, a także to, że w przeciwieństwie do Hiszpanii przez większość XX wieku nie była suwerenna.

Można zliczać ofiary wojny domowej z Hiszpanii i sumować z ofiarami dyktatury Franco po to, aby zestawić z nimi polskie ofiary Hitlera i Stalina z ofiarami polskich rządów po '45 roku. Można sporządzić bilans i sprawdzić, które państwo wygrało. Tylko po co?

W Hiszpanii jest tak cool nie dlatego, że było więcej ofiar, a mimo to wykorzystała swoją szansę, a Polska mimo że miała mniej ofiar - jak twierdzi Janek - wszystko przepitoliła.

Oczywiście, że politycy polscy powinni robić więcej, nie roztrwaniać tego, co zaczął rząd Mazowieckiego. Jednak przyczyna sukcesu gospodarczego Hiszpanii tkwi gdzie indziej.

Pierwsze primo: w Hiszpanii za generała Franco był kapitalizm. Jaki był, taki był, ale był. W Polsce mieliśmy socjalizm realny i po 1989 roku zaczęliśmy budować kapitalizm bez kapitału. To trudne wyzwanie, z którym Hiszpania nigdy nie musiała sie borykać.

Drugie primo: Hiszpania wstępowała do Unii Europejskiej w zupełnie innych realiach geopolitycznych. Co prawda w 1986 roku Związek Radziecki nie był już niekwestionowaną potęgą - mówiąc eufemistycznie, pewne słabości socjalistycznego systemu zaczęły być wyraźnie widoczne w całym bloku wschodnim - jednak blok trwał i nikt nie przypuszczał, że za trzy lata zacznie się sypać.

Tak więc na członkostwie Hiszpanii w UE zależało nie tylko Unii, ale całemu demokratycznemu światu. Została przyjęta i dostała sporo pieniędzy po to, aby czasem prześladowani za Franco lewacy nie zaczęli flirtować z Moskwą. Poza tym Hiszpania nie musiała konkurować o pieniądze z dziewięcioma razem z nią przyjętymi państwami, a jedynie z Portugalią. Powiem więcej - Hiszpania nawet nie wstępowała do UE, tylko do EWG, a więc można rzec, że Hiszpania współtworzyła Unię Europejską wraz z pozostałymi członkami EWG.

Tak więc niezależnie od liczby ofiar dyktatury, Hiszpania miała nieporównywalnie lepszy start niż Polska.

Trzecie primo: niezłego kopa hiszpańskiej gospodarce dała turystyka. Polska nie ma takich możliwości - to chyba oczywiste, więc nie będę się rozwodził. Gdyby Bałtyk był atrakcyjniejszy od oceanu atlantyckiego, to Janek nie wybrałby się na Teneryfę, tylko na Hel.

Nie mogę się też zgodzić, że Hiszpanie mają gdzieś przeszłość i żyją patrząc tylko do przodu. Duch Franco jest obecny w tym kraju. W wielu kręgach pokolenia urodzonego w okolicach 1975 roku - a więc wśród ludzi, którzy czasów generała nie pamiętają - wypada być niewierzącym lewakiem. Można się oczywiście spierać, czy to efekt odebrania edukacji w katolickich szkołach, czy zmory przeszłości.

Jednak przeszłość ma znaczenie, bo owi lewacy - czyli po prostu socjaldemokraci - czasem określają ludzi o poglądach prawicowych, a nawet tylko centrowych, faszystami. Ja w tym czuje ducha Franco i chęć odreagowania przeszłości.

Mogę się zgodzić, że nie wykorzystaliśmy w pełni ostatnich 19 lat, ale nie mogę obojętnie przejść obok stwierdzenia, że je zmarnowaliśmy. Tym bardziej, że twierdzenie to jest oparte na porównaniu z Hiszpanią, a więc punkt wyjścia do wyciągnięcia takiego wniosku jest błędny.

Nie zamierzam bronić naszych polityków, ale gdy przypomnę sobie Polskę AD 1990, to jednak muszę stwierdzić, że dokonaliśmy olbrzymiego cywilizacyjnego skoku. A to, że Hiszpania stała się demokratyczna 14 lat wcześniej niż Polska, nie oznacza, że jesteśmy 14 lat za Hiszpanią, bo Hiszpania w 1975 roku była na innym etapie rozwoju niż Polska w 1989 roku. I nawet Kaczyńscy nie są temu winni.

 
 Oceń wpis
   

System edukacji w Polsce sprawdza się i warto było go reformować. Młodzież coraz to lepiej wykształcona, z polszczyzną bardziej obyta i w ogóle idzie ku lepszemu.

Piszę to ze skruchą, bo błądziłem. Przyznam szczerze, że na reformę edukacji patrzyłem sceptycznie. Tworzenie gimnazjów uważałem za bezsensowne piętrzenie stopni edukacji, które niczemu nie służy. Jednak dziś muszę przyznać rację reformatorom. Sól ziemi jednak skorzystała.

Zmiany w poziomie wykształcenia zaobserwowałem u siebie na dzielni. Nie chodzi więc o wykształcenie dzieci z zamożnych domów, raczej o ziomali z trójkąta (moja dzielnia nazywana jest trójkątem bermudzkim, bo niejeden tu wszedł i przepadł bez wieści).

Ziomale z mojej dzielni elokwencją wciąż jeszcze nadmierną nie grzeszą. Z zasłyszanych rozmów wiem, że dominuje kilka wyrazów używanych w różnej konfiguracji, które pełnią rolę przecinka lub podkreślają stan emocjonalny osobnika.

Jednak nastąpił w ostatnim czasie progres, jeśli chodzi o polszczyznę pisaną, a przede wszystkim ortografię. Skąd to wiem? Na podwórku jest sporo wyblakłych napisów HWDP (nie będę rozwijał skrótu, bo i tak wszyscy wiemy, co oznacza). Niedawno jednak pojawiły się świeże, mieniące się nieskażoną jeszcze bielą. To skrót tego samego stwierdzenia, jednak nowe napisy wyglądają tak: CHWDP.

Młodzież - sól tej ziemi - zrobiła postępy w ortografii, teraz czas na wzbogacenie słownictwa używanego podczas konwersacji. Tak więc mam apel do nauczycieli: mniej dyktand, bo efekty już są, więcej retoryki, bo na tym odcinku edukacyjnych wyzwań wciąż sporo mamy do zrobienia.

Finansowa pointa na koniec: skoro reforma edukacji przynosi tak namacalne efekty, to ja nie żałuję ani złotówki z moich podatków, które poszły na szkolnictwo i bardzo się cieszę, że zostały tak dobrze zagospodarowane, wręcz trzeba powiedzieć - zainwestowane. Bo nie ma lepszej inwestycji, niż wyłożenie pieniędzy na edukacje naszych pociech, słodkich dziatek, czyli innymi słowy ziomów z dzielni.

 
 Oceń wpis
   

Bank Pekao pokazał klasę! Po fuzji z BPH co prawda nie zmienił image banku kolejkowego, ale za to zaoferował nowym klientom sporo bonusów.

Dziś w Trójce poruszono temat przejęcia klientów BPH przez Pekao i rozdzwonili się słuchacze. Słyszałem w ich głosach ton pretensji, nawet oburzenia, co było dla mnie niezrozumiałe.

Wielu słuchaczy opowiadało, jak to Pekao nie chce od nich rat kredytów zaciągniętych jeszcze w BPH. Czy to nie piękne? Mało tego, jedna pani nie dość, że usłyszała w banku, iż żadnego kredytu nie ma, to i tak dwukrotnie próbowała bankowi ratę wcisnąć. Ale bank się nie ugiął. Gdyby mój bank zaprzestał ode mnie pobierania rat, w dodatku zakomunikował mi, że żadnego kredytu nie brałem, poprosiłbym tylko o taką informacje na piśmie z pieczątką banku, podziękowałbym i nie byłbym taki nachalny. Z kolejną ratą bym się już nie narzucał.

Natomiast jeden z panów opowiadał, jak to po zalogowaniu się do systemu do obsługi swojego konta, pojawiały mu się dwa konta. To drugie prestiżowe jakieś, nie na jego nazwisko, ale za to ze sporą kwotą, którą mógł w pełni dowolnie dysponować.

Ten pan też nie był zadowolony. Zamiast zaszaleć sobie zastanawiał się, ile osób ma teraz dostęp do jego konta? Co za podejście?! Z jego wypowiedzi jasno wynikało, że na koncie przypadkowo podpiętym do jego rachunku jest dużo, dużo więcej pieniędzy niż te, którymi dotychczas mógł dysponować. Więc co go martwi, że ktoś może popatrzeć albo nawet wydać jego nędzne grosze, skoro on ma do dyspozycji małą fortunę? Wolałby, żeby trafiło mu się konto jakiegoś biduli i to jeszcze z debetem do spłacania? A może wolałby, że Pekao przypisało mu kredyt tej pani, która dzwoniła wcześniej?

Sytuacja ta dowodzi, że banki w Polsce działają wyśmienicie, tylko klienci nie dorośli, aby to docenić.

 





Najnowsze komentarze
 
2014-01-06 19:20
najlepszeprezenty.com.pl do wpisu:
Od różowej lalki przez tipsy do Joli Rutowicz
pozdrowienia :)
 
2013-12-22 00:28
sw-elzbieta.com do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
:)
 
2013-11-08 23:10
Arecki1 do wpisu:
6-latki do szkół. Zwierzenia wkurwionego rodzica
realnie, to zwolni 1/3 miejsc w przedszkolach + Szkoła jest bezpłatna + reszta wyjdzie w praniu.